Kryzys Kościoła
 |
Kilka przykładów świadczących o tym, że Kościół w naszym kraju przeżywa kryzys.
W obecnych czasach ksiądz nie pełni roli nauczyciela i przewodnika. Ksiądz spełnia swój obowiązek. Wychodzi na ambonę i od niechcenia odprawia nabożeństwo. Odprawia je, bo po prostu musi. Takie mam wrażenie, słuchając go. Pędzi jak stado koni ścigających się o pozycję. Najlepsze dopiero się zacznie. Nadchodzi czas na kazanie. Jak zwykle będą wywody i oceny. Ksiądz potrafi wytykać parafianom prawie wskazując ich palcem. Kto ile daje na tacę i kto w jakim stopniu angażuje się w życie parafii. Słucham go z zapartym tchem i nie wierzę w to, co słyszę. Spoglądam na wiernych, których, widać, że aż zatyka. Kazanie trwa prawie godzinę i jest po prostu żałosne.
Msza jak wiec polityczny!
Kolejnym tematem jest polityka. Ksiądz wygłasza monotonna pogadankę na temat sytuacji politycznej w naszym kraju. Stara się na siłę sprzedać swoje polityczne przekonania. Temperatura rośnie i wierni są zdziwieni tym, co mówi kapłan. Nie uniknął również tematu Radia Maryja i Ojca Rydzyka. Po ponad godzinnej mszy wierni wychodzą z kościoła wyraźnie wzburzeni.
Pytał otwarcie o to, dlaczego my, parafianie, nie chcemy wspomagać Radia Maryja? Dlaczego katolicki głos w naszym domu nie pobrzmiewa?
Pytanie tylko, czy musi? I czy nie powinno to być świadomym wyborem wiernych? Żyjemy w wolnym kraju i mamy prawo wyboru. Ksiądz najwyraźniej o tym zapomniał.
Mieszkając koło kościoła, codziennie widziałem księdza spacerującego z małym radiem, z którego słychać było polityczną audycję. Kiedyś siedząc na ławce przed domem zagadnął mnie: „Dawno nie widziałem cię w Kościele". I prawi mi morały, jakbym miał obowiązek przychodzić i słuchać jego wywodów. Ksiądz ma na mnie wpływać i zmuszać mnie do uczestniczenia we mszy? Czuję się dziwnie.
Przykład z lat osiemdziesiątych.
Dlaczego z lat osiemdziesiątych? Bo w tamtych czasach panowały takie przekonania jak te, które opisałem.
Pamiętam, jak w czasie pewnej uroczystości ślubu ksiądz rzucił Biblią i bez racjonalnego wytłumaczenia wygłosił opinię, że młoda para (on - lat osiemnaście, ona - jeszcze młodsza) nie ma szans przetrwania. Zastanawiam się, dlaczego? Może powodem jest fakt, że mieli po 18 lat. I panuje powszechne przekonanie, że ślub dwojga zbyt młodych ludzi jest z góry skazany na porażkę. Ślub odbywał się w mało przyjaznej atmosferze. Kapłan krzyczał i wymachiwał rękoma. Jakby chciał zmusić młodych do zmiany decyzji. Zupełnie jednak niepotrzebnie, bo młoda para świadomie staje przed ołtarzem. Czas pokaże, że obawy księdza były pozbawione sensu.
Od tej chwili minęło ponad 26 lat, są nadal razem, mają dwóch synów. Stanowią szczęśliwą rodzinę.
Kolejny przykład to parafia, która za pieniądze udzieli ślubu wiary chrześcijańskiej innowiercom. Nieważne, że nigdy nie byli katolikami. Wystarczy tylko iść porozmawiać i uiścić opłatę. Za pieniądze można wiele załatwić.
Księża z prawdziwego zdarzenia to jednostki, których szukać należy ze świecą. I jeśli tacy są, należy im się uznanie i szacunek.
Jak nie zapłacisz za pogrzeb, ksiądz nie pójdzie.
W osłupienie wprawia kolejne zachowanie kapłana. Krótko mówiąc, jest przykładem totalnego braku powołania. Sytuacja była bardzo przykra. Czteroosobowa rodzina mieszkająca niedaleko parafii. Dzieci w wieku szkolnym. Matka choruje na raka. Niestety, lekarze nie dają szans na wyleczenie. Kobieta umiera. Kilka miesięcy później na zawał serca umiera ojciec. Dzieci pozostają same. Tak się składa, że nie ma bliskiej rodziny. Nie ma również pieniędzy. Ksiądz twierdzi, że bez opłaty na pogrzeb nie pójdzie. I niestety nie poszedł. Ostatniej posługi udziela kapłan z innej parafii. Nie pobiera już na szczęście za to opłaty. Ale na pogrzebie kościelny biega z tacą i zbiera datki. Zastanawiam się, jak wytłumaczyć ten brak sumienia?
Ksiądz lubi uciechy.
Mała parafia, w której jest tylko trzech księży. Pod plebanię podjeżdża czarne, drogie auto. Z auta wysiada kobieta, nie widać twarzy, bo jest już ciemno. Widać, że jest dobre ubrana. Dzwoni na plebanię. Po kilku chwilach przy furtce zjawia się ksiądz. Jest wyraźnie zadowolony. Sprawia wrażenie, jakby znał ową damę. Zaprasza ją do środka. Co było dalej, można się tylko domyślać.
Kolejnym razem widzę księdza w stanie bardzo wskazującym na spożycie. Ledwo stoi na nogach, ale za wszelką cenę stara się trzymać pozory. Udaje, że wszystko jest w porządku. Jest bardzo rozgadany.
A w parafii pieniędzy brak.
Standardowym tekstem proboszcza parafii jest: „Drodzy wierni, parafia nie ma pieniędzy na nowy system ogrzewania". Wśród starszych pań poruszenie. Wszak trzeba pomóc księdzu i zadbać o parafię. Na ogrzewanie nie ma funduszy, ale na inne cele już są. Ze zgrozą patrzę jednak na nowe auto księdza, które późnym wieczorem wjeżdża na teren parafii. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, na nowe auto ksiądz fundusze znalazł.
Księża muszą mieć również gosposię, która wypierze, ugotuje i posprząta. Ksiądz nie je byle czego. Koledzy ministranci, którzy często bywali w parafiach, opowiadali, jak wygląda menu księży. Obiady z dwóch dań i 2, 3 zupy do wyboru. Zastanawia fakt, czy w normalnej rodzinie tak się jada?
I jak to się ma do biedy, która panuje w wielu rodzinach w naszym kraju? Takie postępowanie nie jest poprawne. Wczytując się w Biblię i ot, choćby losy świętego Franciszka z Asyżu, mamy obraz tego, jak żył.
„Jesteś pijakiem", czyli słowa kapłana do dziecka.
Takie słowa usłyszało dziecko od księdza, który przygotowywał je do pierwszej komunii świętej, gdy dowiedział się, że rodzice dziecka na komunii pozwolili na alkohol. "Jesteś pijakiem i zachowujesz się jak żul spod budki z piwem". Takie słowa usłyszało zaraz po uroczystości pierwszej komunii. To jest zdanie kapłana. Nie widzę jednak niczego złego w zaistniałej sytuacji. Takim samym grzechem może być wesele lub stypa. Powstaje zatem pytanie, czy należy zakazać zabawy na weselu? A ksiądz, który przygotowuje dziecko do komunii, nie powinien wygłaszać takiej opinii. Można zawsze na ten temat porozmawiać z rodzicami. Kolejną farsą jest fakt, że rodzice dzieci komunijnych zastanawiają się, jaki prezent kupić księdzu. Zegarek, koperta, a może coś innego? - pada pytanie.
Papież był za małością i poszanowaniem bliźniego.
Jak to się ma do tych sytuacji? Ksiądz, jako zwierzchnik Kościoła, może sobie pozwolić na uchybienia? Może, bo podobnie jak myk jest człowiekiem, ale czy to ksiądz, jako człowiekk rozliczy nas z grzechów? Nie. Z grzechów każdy zostanie rozliczony przez Boga. Właśnie księża nie mają racji. Nasz Papieżk Jan Paweł IIk wzywał do umiłowania bliźniego. Wielokrotnie powtarzał, że Bóg jest wszędzie i patrzy na nasze poczynania. Nigdy nie rozliczał nas z tego czy chodzimy do kościoła, czy dajemy na tacę i czy służymy danej parafii. My, jako katolicy, mamy wierzyć Bogu. To powtarzał nam Papież. Nawet, jeżeli nie wierzymy w Bog,a nie ma prawa potępić nas człowiek, który głosi słowo Boga. I Papież nikogo nie potępiał, a duchowni to robią. Każdy ma prawo wierzyć, w co chce. Trzeba tylko zostać człowiekiem. A osądzą nas później. Tylko, dlaczego ksiądz stara się oceniać?
„Rozprawa między Panem, Wójtem i Plebanem", czyli ksiądz był zawsze na świeczniku.
Mikołaj Rej w swojej "Rozprawie między trzema osobami: Panem, Wójtem i Plebanem", pokazał jak ważną rolę pełni ksiądz. Ksiądz obok Pana, który rządził i nękał biednych obywateli, wójta, pełniącego urzędnicze obowiązki i uważającego się za najmądrzejszego, pełnił rolę niepodważalną. To właśnie jemu należały się szlacheckie przywileje. Prywata, buta i chciwość. Tak to opisywał Mikołaj Rej w swojej rozprawie.
Ksiądz ma nauczać.
Ksiądz, jako kapłan, ma nauczać. Nie musi żyć w ubóstwie, ale powinien żyć skromnie i bez przepychu. Powinien przekazywać nauki Boga, a nie im zaprzeczać. Bóg kazał się dzielić. Mówił o miłości i pokoju. Dlaczego więc jest tak, że w obliczu tragedii, jaką jest pogrzeb, choroba, czy brak pieniędz,y ksiądz nie chce lub nie potrafi pomóc? Gdzie jest jego sumienie? To się nazywa miłość bliźniego? Kapłani nawołują nas do przestrzegania przykazań. Sami zaś jakoś nie do końca wierzą w to, co głoszą i nie zawsze ich przestrzegają. Wydaje się zatem, że kapłan jest z innej gliny niż my, ludzie, że jemu więcej wolno.
Czas z tym skończyć!
Opisane sytuacje są dowodem na to, że rola Kościoła w Polsce jest obecnie bardzo nadszarpnięta. Potrzeba naprawdę osób, które chcą i potrafią szerzyć wiarę. I są prawdziwymi kapłanami. Wyjściem z sytuacji może być też fakt rezygnacji z celibatu księży. Może wtedy ksiądz byłby bliżej nas? Powyższy artykuł nie jest nagonką na księży i nie jest skierowany przeciwko kościołowi w Polsce. Ale ma na celu zmusić do refleksji i nawołuje do zmian w strukturze Kościoła. |